Hej kochani!Przeprszam że nie dodałam wam imgina ale moja komórka na której są obecnie imaginy odmawia mi posłuszeństwa.Mam pomysł na imagin ...A tu piosenka:http://www.youtube.com/watch?v=D3h-lLj3xv4
Będzie to opowieść o chłopaku....
Mam na imię Rebeca. Mam wspaniałego chłopaka o Imieniu Adam bardzo go kocham lecz.... Pewnego dnia wracam ze szkoły w Londynie i co widzę Adam całuję się z Weroniką.Zaczęłam płakać.Pobiegłam do domu potrzebowałam wsparcia .Lecz mój przyjaciel Harry był przeciwny temu związkowi i powiedział:
-Jeśli tak go kochasz to wybieraj albo ja albo on..Wybór nie był prosty i chyba wiecie kogo wybrałam i to był mój błąd.Nie wiedziałam co robić moi rodzice zmarli kiedy miałam 17 lat w wypadku samochodowym on był dla mnie jak brat... I teraz zrozumiałam jak bardzo go kocham lecz powiedział też wtedy:
-Jeśli go wybierzesz wiedz,że już nigdy się do ciebie nie odezwę..Te słowa utkwiły mi w pamięci..Nie mam na kogo liczyć i jedno pozostaje wyjście.... śmierć....A co innego mam zrobić?Przyjaciół nie mam rodziny też nie...Po co żyć???Pytam..Wzięłam kartke i napisałam:Kochany Harry!Zapewne jeśli to przeczytasz mnie już nie będzie na tym świecie.Terz zrozumiałam jaki popełniłam błąd wybierając Adama,zrozumiałam że ciebie kocham najbradziej ale wtedy byłam strasznie ślepa..Przepraszam ale musiałam to zrobić...Wybacz...Na zawsze kochająca ciebie Rebeca.
*Oczami Harrego*
Bardzo tęskniłem za Rebecą.Wybierałem się do niej.Bo chciałem z nią pogadać i przeprosić..Dlaczego tak postąpiłem?Bo się w niej zakochałem i nie umiałem żyć bez niej i patrzyć na to jak ktoś inny jest z Rebecą a nie ja..Bardzo za nią tęsknie za jej śmiechcem,kawałami,za samą jej obecnością.Gdy tak szedłem przez park to zobaczyłem Adama całującego się z Weroniką.Pobiegłem do domu Rebecci.Pukałem ,waliłem pięściami i nic..Chwyciłem za klamkę drzwi się uchyliły. wszedłem do Salonu Rebeci tam nie było.Wchodzę na piętro do jej pokoju i tam ją ujrzałem leżała na ziemi z nadrastkiem krwawiącym a w drugiej ręce ujżałem żyletkę.Podeszłem do niej próbowałem ją ocucić i nic.Zadzwoniłem po karetkę zjawili się zabrali ją.Zobaczyłem jakąś kartkę podpisaną do Harrego Stylesa..Wziąłem tą kartkę do ręki i zacząłem czytać.Więc Rebeca też mnie kochała.. Boże spraw żeby przeżyła.Pojechałem do szpitala.Podchodzę do jakiegoś lekarza i pytam:
-Przepraszam,czy wie pan może co się dzieje z Rebecą Bloomwod?
-Tak,jestem jej lekarzem.Udało nam się ją urtaować gdyby nie pan pani Rebeca już by nie żyła.Ale mam dla pana przykrą widomosć.
-Jaką?
-To Pan nie wie?Zapewne pani Rebeca wie bo ma robione badania z 23 lipca.Zapewne wie ale nie chciała pana niepokoić.
-Przepraszam czy mogę się z nią zobaczyć?
-Tak.Sala numer 69.
-Dziękuje.Zaśmiałem się mój ulubiony numerek.Wchodzę do sali Rebeca otworzyła oczy spojrzała na mnie i powiedziała:
-Harry ja przepraszam . Zrozumiałam.Wybacz mi,
-Nie Rebeca to ty mi wybacz.Potrzebowałaś wsparcia którego ci nie dałem.To ja doprowadziłem do tego że jesteś w szpitalu.
-Nie to ja sama się do tego sprowadziłam gdyby nie ty wylądowałabym w kostnicy.
-Rebeca dałem ci to ultimatum dlatego że się w tobie zakochałem.
-Harry ja ci wybaczam.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Rebeca o jakiej chorobie mówił lekarz.Tylko nie mów że nie możesz powiedziećDlaczego mi nie powiedziałaś?
-Jak ci miałam powiedzieć powiedziałeś że już nigdy się do mnie nie odezwiesz.Po za tym choruję na raka od jakiegoś roku.Nawet Adam nie wiedział o tym.
-Nie wiedział?
-Tak nie jesteśmy już razem.
-Aha słońce jak ty się trzymasz?
-Jakoś ok.Harry nie obrazisz się jeśli zasnę trochę zmeczona jestem.
-Ok to przyjdę jutro dobranoc skarbie.
-Dobranoc moja ty śliczna istoto.Uśmiechnął się i wyszedł.Czułam że już umieram.Dlaczego akurat teraz gdy znalazłam swoją miłość życia?Gdy wyszedł zasnęłam.Obudziłam się o 4. Strasznie mnie wszystko bolało i nie mogłam się poruszyć.Moja ręka była tylko sprawna.Zadzwnoniłam po pielęgniarke.Nic.Moja maszyna zaczęła piszczeć.Harry zapewne był w domu.Lekarze zbiegli się i jeden powiedział:
-Noi tak bardzo dużo przeżyła narmalnie to żyje tylko miesiąc.Ale nadszedł koniec.Zawsze nadejdzie koniec.Jaka jest śmierć?Jest powolna i może nie przyjemna ale pokrzepiająca że już nigdy tam nie wrócisz.Ale dla mnie nie była szczęściem Dlaczego w tym momencie zeszłaś na dół żeby mnie zabrać?
*Oczami Harrego*
O 8 zadzwonił telefon.Byłem już na nogach i już wybierałem się do szpitala z chłopakami zobaczyć moją Rebece.Podnoszę słuchawkę :
-Haloo?
-Dzień Dobry czy Rozmawiam z Panem Harr'ym Stylesem?
-Tak.Oco chodzi?
-Chodzi o Panią Rebece Bloomwod.
-Coś się stało?
-Niestety ale pani Rebeca umarła dzisiaj o 4 nad ranem.
-Coo??Wybuchłem płaczem jak to?
-Poprostu serce nie wytrzymało.
-Dziękuje za powiadomienie.
-Dowidzenia.
-Dowidzenia.
Rzuciłem słuchawkę i usiadłem na kanapie chłopcy nie wiedzieli co się stało lecz wreszcie odezwał się Louis:
-Haz co jest?
-D..d..dziiisiiaj jąkałem się o 4 nad ranem moje słońce umarło.
-Jak?
-Chrowała od roku na raka.
-Dlaczego nam nie powiedziałeś?
-Bo sam się dopiero wczoraj dowiedziałem kiedy Rebeca próbowała się zabić.
-Chłopcy zrozumcie ja nie umiem bez niej żyć..Muszę do niej dołączyć..
-Nie !!!!!!Nie możesz Harry.
-Jak chcecie to weźcie Perrie i Eleonor i chodźcie ze mną.
-Niewiem.-Odezwał się Zayn.
-Szybko bo nie wytrzymam.
-Ok dzwonię po El-Powiedział Louis
-Noo dobra ja po Perri-Zayn
-My idziemy z Wami-Niall,Liam jednocześnie
-No pewnie.
Dziewczyny przyszły powiadomione co chcemy zrobić,poszliśmy nad most.Skoczyliśmy Krzycząc:
-NA ZAWSZE RAZEM!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz